Aktualności

04.06.2018

Zielona Szkoła klas 5a i 6a

PONIEDZIAŁEK

Tego dnia rozpoczęliśmy naszą przygodę od zbiórki pod kościołem o godzinie ósmej. Mimo to autokar ruszył dopiero 20 minut później. Jechaliśmy około dwóch godzin do zamku Golub-Dobrzyń, w którym dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy na przykład…

Pan należący do kujawsko - pomorskiego zrzeszenia współczesnej husarii opowiadał nam o jej dawnych wyczynach. Powiedział on, że przez 126 lat nie przegrała ona żadnej bitwy, i że jedną z nich wygrała będąc w posiadaniu 400 żołnierzy a wróg posiadał około 30 tysięcy jeźdźców, niesamowite prawda? Następnie pokazał nam dawne sale tortur z drewnianymi narzędziami zrobionymi, o dziwo-przez księdza oraz kaplice i sale pokutne znajdujące się obok. Następnie z panią przewodniczką poszliśmy na grę miejską, podczas której dowiedzieliśmy się wielu rzeczy o historii miasta.

Kiedy ta ciekawa wycieczka dobiegła końca wyruszyliśmy w dalszą drogę do hotelu w miejscowości Rytebłota gdzie spędziliśmy resztę zielonej szkoły.

Po zakwaterowaniu i rozpakowaniu bagaży poszliśmy na obiadokolację do jadalni, następnie odbył się wieczorek integracyjny, a po nim wszyscy trochę zmęczeni poszli spać.

WTOREK

Drugiego dnia naszej zielonej szkoły po śniadaniu klasa 6a udała się do lasu na lekcję surviwalu. W tym czasie klasa 5a miała zajęcia na kajakach. W lesie zostaliśmy podzieleni na dwa oddziały i dostaliśmy zadanie zbudować szałasy. Najpierw zastanawialiśmy się do czego będą nam potrzebne, ale pan bardzo szybko nam wyjaśnił. Mieliśmy grać we flagi - grę polegającą na włamaniu się do szałasu drużyny przeciwnej i zabraniu jej atrybutu. Drugim i zarazem ostatnim zadaniem w lesie było zbudowanie noszy, na których mieliśmy przenieść jak największą liczbę gałęzi do naszego ośrodka, które wykorzystaliśmy do rozpalenia ogniska. Było to trudne, ale znajomość wiązania różnych supłów przez naszych harcerzy okazała się bardzo przydatna. Po powrocie do ośrodka wszyscy bardzo zmęczeni udaliśmy się do pokoi, aby odpocząć przez obiadem. Po posiłku nasze klasy zamieniły się zadaniami. Po kajakowej wyprawie trwającej około 2,5 godziny po pięknym jeziorze udaliśmy się na kolację. Była pyszna.

Ostatnim punktem tego dnia była dyskoteka. Po długich przygotowaniach chłopaków i dziewczyn do tej imprezy wszyscy tańczyli przy dobrych kawałkach. Było świetnie.

ŚRODA

Środa, jak każdy dzień, rozpoczęła od śniadania, następnie mieliśmy zajęcia z team building.

Pierwsza konkurencja polegała na tym, że sześć osób stało na pięciu skrzynkach i drużyna musiała tak podawać skrzynki stojąc na nich, aby przesunąć się jak najszybciej aż do mety. W drugiej konkurencji rywalizowały po trzy osoby z każdego składu. Wchodziły do spodni połączonych nogawkami i ścigały się. Trzecia konkrecja to slalom - osoby z drużyn posiadały paletkę z piłeczką i musiały przejść slalomem tak, aby nie upuścić jej, a potem przejść przez obręcz i tak samo z powrotem do mety. Czwarta konkurencja to wyścig nartami, kilka osób z grupy zakładało narty (oczywiście razem) i ścigały się.

Po grach mieliśmy chwilkę odpoczynku w pokojach, a potem obiad. Po obiedzie klasa 5a udała się na strzelanie do celu – łukiem do tarczy i wiatrówką do gumowych kaczek, zaś my mieliśmy chwilkę zabawy nad wodą. Następnie zmiana. Było wspaniale, bo panie pozwoliły na zamoczyć nogi w jeziorze, a nawet popróbować swoich sił pod okiem ratownika na desce surfingowej. Po zabawach poszliśmy na kolację. Po zjedzeniu kolacji rozpoczęły się wieczorne podchody. Klasa 5a uciekała i zostawiała zadania, a my - 6a szukaliśmy ich i rozwiązywaliśmy zagadki. Zadania były różne, niektóre trudne a niektóre łatwe, ale zabawa była świetna i wesoła.

CZWARTEK

Po śniadaniu, jak co dzień, mieliśmy godzinę wolną i w tym czasie nasze wychowawczynie – pani Ania i pani Beata sprawdzały porządek w pokojach. Wszyscy starali się posprzątać, ale nie wszystkim to zawsze wychodziło.

Około godziny 10 mieliśmy dwie gry terenowe. Zostaliśmy podzieleni na cztery grupy, każda po sześć osób. Pierwsza gra nazywała się „50’’ – rzucaliśmy kostką, następnie na terenie ośrodka poszukiwaliśmy numerka, który trafiliśmy na planszy. Następnie naszym zadaniem było zdefiniować co oznacza ukryty pod numerkiem wyraz. W drugiej grze terenowej „paszport” dostawaliśmy kartkę z pięcioma rubrykami, które wypełniali nam panowie animatorzy i nasze wychowawczynie za zapłatą. Pieniądze zdobywaliśmy w „zakładach pracy” u naszych pań wychowawczyń wykonując różne, przedziwne zadania. Wszystkie pieczątki w grze zebrała najszybciej Anielka z klasy 5a i w ten sposób wygrała całą rozgrywkę.

Po obiedzie mieliśmy podchody. Każda klasa była inną grupą. Tym razem nasza klasa uciekała i wymyślała zadania, a goniła nas kl. 5a. Mieliśmy wiele ciekawych pomysłów na zdania dla goniącej nas grupy.

Po południu poszliśmy na plażę, aby odpocząć. Większość osób pływała, niektórzy wygrzewali się na słońcu.

Kolacja była o godz. 18.00. Jedliśmy ją z apetytem.

Wieczorem mieliśmy ognisko z kiełbaskami i chlebkami pieczonymi w ogniu. Niektóre osoby zbyt długo piekły i spaliły swoje rarytasy.

PIĄTEK

Piątek był ostatnim dniem naszej zielonej szkoły. Jak co dzień udaliśmy się na śniadanie. Po posiłku mieliśmy czas na wstępne spakowanie i spryskanie się sprayami przeciw komarom i kleszczom. Następnie udaliśmy się na grę terenową o nazwie "Jajko". Animator prowadził nas drogą przez pobliski las, gdzie mieliśmy wypatrywać drzew obwiązanych biało - czerwoną wstążką. Przy tych drzewach były ukryte koperty z nazwą przedmiotu, który leży gdzieś w pobliżu nas. Znajdowaliśmy różne przedmioty: papier, słomki, balon, sznurek, aż w końcu znaleźliśmy tytułowe jajko oraz instrukcję. Okazało się, że ze znalezionych materiałów mamy zbudować maszynę która sprawi, że jajko upuszczone z 1m-2m się nie zbije. Rywalizowaliśmy z klasą 5. W końcu obie klasy zbudowały swoje maszyny. My - klasa 6 zbudowaliśmy maszynę "Szymon", a klasa 5 bezimienną maszynę. Nasza maszyna wyglądała w następujący sposób: Szymon kładł się na chodniku, a my kładliśmy na jego brzuchu wszystkie materiały. Według nas wygraliśmy, ale klasa piąta twierdziła zupełnie odwrotnie. Po tej zabawie wróciliśmy do pokoi, gdzie zaczęliśmy sprzątać i pakować się.

Po obiedzie około godz. 14 wyjechaliśmy. Po drodze zatrzymaliśmy się w popularniej sieci fast food na około godzinny postój. Wróciliśmy do Warszawy około godziny18:30.