Aktualności

02.06.2015

Klasa 1A na musicalu "Romeo i Julia" w Teatrze Buffo

22 kwietnia br. klasa 1A gimnazjum wybrała się do Teatru Buffo, aby obejrzeć musical „Romeo i Julia”. Oto recenzja Małgosi Kwasowskiej na temat tego spektaklu:

"Romeo i Julia" Williama Szekspira to jeden z tych utworów, które są inspiracją dla kolejnych pokoleń twórców. Przekonać możemy się o tym, idąc do teatru Buffo. Tutaj można zobaczyć inscenizację, której artystycznym opiekunem był Janusz Józefowicz. Reżyser ten znany jest jako twórca nowoczesnych musicali. Każdy, kto wybiera się na jego spektakle, musi być przygotowany na zmierzenie się z bardzo indywidualnym podejściem do określonego tematu.

W przypadku przedstawienia ,,Romeo i Julia zadanie było wyjątkowo trudne. Tytułowe postacie są symbolami miłości. Wszyscy wiedzą, że szesnastowieczny twórca opisał historię, która rozgrywała się we Włoszech. Postacie tytułowe wolały umrzeć, niż żyć bez siebie. Powszechnie wiadomo, że ich rodziny były skłócone, a oni popełnili samobójstwo. Na ogół myśląc o tej parze, nie wyobrażamy sobie zbyt dokładnie, ile mieli lat i jak wyglądali. Nie zastanawiamy się też, czy taka miłość jest możliwa. Świadomość, że są to bohaterowie literaccy, nie pozwala nam się z nimi identyfikować.

Zupełnie inaczej jest z przedstawieniem teatralnym, w którym autorzy przenoszą akcje utworu we współczesne czasy. W przypadku inscenizacji dokonanej przez twórców skupionych wokół Janusza Stokłosy mamy do czynienia z dziełem naprawdę niezwykłym. Dzieje się tak za sprawą scenografii i rockowej muzyki Janusza Stokłosy. W wielu dramatycznych scenach pojawia się deszcz, woda rzeczywiście kapie na aktorów. Postacie na linach unoszące się nad sceną i widownią nie tylko uwspółcześniały spektakl, ale sprawiały, że widz czuł się w środku zdarzeń.

Dokonujący literackiej adaptacji tekstu-Janusz Józefowicz, twórca dialogów Bartosz Wierzbięta i Jan Wermer-twórca muzyki przenieśli akcje we współczesne czasy. Wszystko rozgrywa się w wielkim mieście, a ojciec Julii należy do gangu.

Zgodnie z prawidłami musicalu wiele scen ma charakter taneczny. Choreograf zadbał o to, by układy były bardzo dynamiczne.

Niezwykle ciekawa jest scenografia Marka Chowańca i kostiumy Dagmary Czarnieckiej, przenoszą nas one w świat mrocznych przeżyć i dynamicznej akcji. Ubrania są skontrastowane, ludzie bogaci są ubrani kolorowo, a młodzi zakochani niezwykle skąpo. To sygnalizuje i podkreśla różnice miedzy tymi światami. Oglądając sztukę, uświadamiamy sobie, że jesteśmy nią zafascynowani i przerażeni. Oglądana historia wzbudza bardziej lęk, niż fascynację. Trudno też uwierzyć w to co widzimy. Bohaterowie, Julia-czyli Maria Tyszkiewicz i Romeo grany przez Krzysztofa Rymszewicza prawie ze sobą nie rozmawiają. Nagle decydują się na ślub. Nie jesteśmy w stanie zrozumieć tego, dlaczego decydują się umrzeć. Trudno stwierdzić, czy słabo grali, czy zabrakło słów, które uzasadniłyby ich decyzję.

Historia przedstawiona w teatrze Buffo jest jednak z pewnością ostrzeżeniem przed narkotykami, różnymi substancjami, lekami, które zmieniają rzeczywistość. Być może to właśnie one są odpowiedzialne za wiele dramatów i postępowanie ludzi.

Myślę, że przedstawienie w teatrze Buffo warto obejrzeć i polecić znajomym. Sądzę, że zmiany dokonane przez współczesnych twórców wyzwalają zainteresowanie pierwowzorem literackim. Ci, którzy obejrzeli spektakl przygotowany przez Janusza Józefowicza, zaintrygowani tym co widzieli sięgną z pewnością do tekstu Szekspira, szukając odpowiedzi na pytanie, jaka była miłość Romea i Julii?

/Zdjęcia ze spektaklu pochodzą ze strony internetowej http://studiobuffo.com.pl/

Renata Makawczyk