Aktualności

17.12.2014

Wyjazd do Łowicza, klasa 1A

W dniach 5-7 grudnia nasza klasa pojechała na wyjazd do Łowicza. Byliśmy umówieni na peronie o godz. 15.45. Gdy wszyscy dotarli, przyjechał nasz pociąg.

Piątek, 5 grudnia, po południu

Gdy wsiedliśmy do pociągu okazało się, że niemożliwe będzie aby ktokolwiek usiadł. Niemalże wszystkie miejsca były zajęte, więc zmuszeni byliśmy stać. Ale to nie popsuło nam humoru, ponieważ było bardzo zabawnie i wesoło. Jechaliśmy około półtorej godziny, więc podróż minęła zadziwiająco szybko.

Gdy dotarliśmy do szkoły pijarskiej w Łowiczu, mieliśmy za zadanie rozstawić materace i się rozpakować. Następnie graliśmy na sali gimnastycznej w gry zespołowe tj. koszykówka, siatkówka czy piłka nożna. Chłopcy z naszej klasy grali mecz z kolegami z Łowicza. Później wyznaczone osoby przygotowały kolację, a gdy wszyscy zjedli, mieliśmy czas wolny.

Sobota, 6 grudnia

O godzinie 7.00, braliśmy udział w roratach. Odbywały się w pięknym, pijarskim kościele, który był położony w sąsiednim budynku. Gdy wróciliśmy do szkoły, gdzie mieszkaliśmy, zjedliśmy pyszne śniadanie a potem, poszliśmy na spacer, aby pozwiedzać wspaniały Łowicz. Pod koniec wycieczki wstąpiliśmy do bardzo interesującego muzeum lokalnego. Na parterze był sklep z pamiątkami. Później, weszliśmy razem z przewodniczką na piętro, gdzie każdy chętny mógł przymierzyć strój łowicki. Charakterystyczną cechą było to, że były niezwykle kolorowe i dominowały w nich kolory: zielony, różowy, niebieski i czerwony. Po powrocie do szkoły, czekały nas warsztaty wycinankarskie. Tworzyliśmy naprawdę piękne anioły z łowickimi akcentami. To była świetna zabawa i wszystkim się bardzo podobało. Następnie poszliśmy na pyszną pizze, a potem mieliśmy czas wolny.

Później, kolejne osoby przygotowały kolację. Pod koniec, gdy wszyscy już zjedli, przyjechał tort, ponieważ Mikołaj miał tego dnia imieniny. Cóż to było dla niego za zaskoczenie! Potem, pod wieczór, obejrzeliśmy film „Christiada” , który był bardzo poruszający.

Niedziela, 7 grudnia

Tego dnia, mogliśmy dla odmiany pospać trochę dłużej, gdyż niedzielna msza zaczynała się o 9.30. Zaraz potem, musieliśmy się spakować, lecz zostało nam trochę czasu, aby jeszcze pograć i porozmawiać.

Na peron dotarliśmy około 12.00. W pociągu było bardzo wesoło, chociaż było widać, że nikt nie chce wyjeżdżać. Uważam, że ten wyjazd można zaliczyć do udanych i wydaje mi się, że dzięki niemu jeszcze bardziej się poznaliśmy i polubiliśmy.

Marysia Burnat, 1A