Aktualności

18.06.2013

Reminiscencje berlińskie

Poniedziałek. Godzina 9:30. Czuję, że kilka najbliższych dni będzie zakręconych. To czuję nie tylko ja, ale również Mateusz, Antek, Kasia, Weronika, Artur. Dworzec Warszawa Centralna. Czekamy na ekspress do Berlina. Pięć dni frajdy przed nami. Dość klasówek i prac domowych. Tylko wycieczki, zwiedzanie, zabawa.
WOLNOŚĆ!

∗       ∗       ∗

Berlin wita nas całkiem niezłą pogodą. Przed wyjazdem prognozy nie były optymistyczne, a na mapie powodziowej niebieski kolor zahaczał o stolicę Niemiec. Dobrze, że nie pojechaliśmy do Pragi. Tam powódź na całego. A tu liczne kanały nie wystąpiły z brzegów, jakby wahały się przed naszym przyjazdem.
HURRA!

∗       ∗       ∗

Po południu idziemy zobaczyć, co zostało z muru berlińskiego. Tej granicy między dwoma światami: demokratycznym i komunistycznym. Przez 28 lat 150 kilometrów muru dzieliło miasto i naród. Ponad 60 osób zginęło, chcąc za wszelką cenę dostać się do wolnego świata.

Do dziś pozostały nieliczne fragmenty muru. Kilometrowy odcinek wzdłuż brzegu Sprewy pokrywa 106 symbolizujących wolność malowideł wykonanych przez artystów z całego świata.

Kiedy wejdziemy później na Aleksanderplatz, mur zaatakuje nas z każdej strony. Na stoiskach z pamiątkami sprzedawcy powyciągali pomazane sprejem kawałki betonu. Gdyby przeprowadzić symulację i zebrać wszystkie kawałki muru przeznaczone na sprzedaż, to ich łączna ilość stanowiłaby więcej niż beton, który zużyto do zbudowania muru. Jest to zresztą powód do żartów - oto pierwszy i ostatni cud gospodarczy komunizmu. Dziś mur to tylko i na szczęście historia.
OBY!

∗       ∗       ∗

Co może zwiedzać turysta w Berlinie? Wiele rzeczy – katalog zapewne byłby długi. Co zobaczy na pewno? Oczywiście Bramę Brandenburską i Reichstag. Kto z nas nie widział wcześniej Bramy Brandenburskiej? Ten, kto nie oglądał serialu "Czterej pancerni i pies". To właśnie tam filmowy Janek Kos zatykał biało-czerwoną flagę nad dymiącymi ruinami Berlina. Dziś to miejsce wszystkich wycieczek. Spotykamy Rosjan, Anglików i Japończyków. Cały świat wali pod Bramę Brandenburską. Ale nie tak, jak kiedyś z automatami i granatami, a jedynie z aparatami fotograficznymi i kamerami.
TAK LEPIEJ!

∗       ∗       ∗

Od rana do wieczora pracowicie zwiedzamy miasto, punkt po punkcie z planu wycieczki. Codziennie znikamy w tunelu metra, by pojawić się na powierzchni w innej części miasta. Cały Berlin opleciony jest, jakby pajęczyną, liniami kolejowymi: podziemnymi i nadziemnymi. Buduje się nowe połączenia. To jakby krwioobieg miasta, które dzięki temu żyje. Możemy sobie wyobrazić, co się dzieje z organizmem, gdy krew przestaje płynąć. Żal nam, że Warszawa ma tylko jedną linię metra. Ciekawe, jak wyglądałaby stolica, gdyby zamiast Pałacu Kultury Rosjanie zafundowali nam metro? Tyle, że tak się nie stało.
SZKODA!

∗       ∗       ∗

Pociąg przejeżdża ponad rzeką. Patrzymy przez okno na pomarszczoną wiatrem powierzchnię Odry. Stąd, z tych brzegów 68 lat temu ruszyła potężna ofensywa na hitlerowski Berlin. Potem była granica, druty, zaorana ziemia na brzegu, posterunki i patrole z psami. Dziś to wszystko poza nami. Jedna Europa - bez granic, bez wojny, bez wrogów.
NADZIEJA!

Jan Lipiński - tekst
Lidia Łukasiewicz - zdjęcia
kl. 2b gimnazjum