Aktualności


13.06.2012

ZIELONA SZKOŁA - klasa 1b Gimnazjum

W dniach 28 maja - 1 czerwca wraz z moją klasą oraz paniami nauczycielkami: Panią Wychowawczynią Lidią Łukasiewicz oraz Panią od języka polskiego Urszulą Sobecką – Szuszkiewicz, byliśmy na tzw. "zielonej szkole" w Serwach.

Na miejsce przyjechaliśmy o godzinie 12.30, dość sprawnie rozlokowaliśmy się w pokojach (warunki zadowalające), potem wszyscy spotkaliśmy się na obiedzie (jedzenie naprawdę niezłe), by o godzinie 15.00 wyruszyć na wycieczkę rowerową. Augustowskie lasy okazały się wspaniałe!

Po kolacji zaliczyliśmy nocną grę terenową, pełną niespodzianek, zadań, zagadek, szarad i rebusów. Do ośrodka wróciliśmy nieco zmęczeni - z zaśnięciem więc nie mieliśmy większych problemów (na pewno ku radości i uldze naszych Pań).

Następnego dnia, po śniadaniu, udaliśmy się do parku linowego. Zabawa była świetna! Dość niespodziewanie zaskoczył nas stopień trudności czekającego na nas toru przeszkód. Nie wszyscy zdecydowali się przejść go w całości.

Po obiedzie kolejna atrakcja: kajaki! Co prawda niebo straszyło nas ciemnymi chmurami, nikt jednak nie przewidział aż tak piorunującego finału! Siedząc - dosłownie - na środku jeziora, przemokliśmy do ostatniej nitki. Deszcz smagał nas niczym batem, a wiatr o mało nie poprzewracał naszych kajaków. Zziębnięci suszyliśmy ubrania aż do kolacji. Humorów na szczęście nie straciliśmy.

Środa przywitała nas wyprawą na ścianę wspinaczkową, dane nam było także spróbować sił w strzelaniu z łuków. (super!).

Po południu pochodziliśmy po lesie, badając przyrodę i jej uroki, a wieczorem - rozpalono dla nas okazałe ognisko.

Po naprawdę ciekawym dniu nastała... ciekawa noc. Płynącą po jeziorze parę wzięliśmy za kaczki... „Kaczki” odwdzięczyły się niespodziewanym pojawieniem się na brzegu i mokrym „wytarmoszeniem” jednego z nas, no a potem, już w pokojach, oddaliśmy się żywiołowej dyskusji. Nie zdradzę,że aż po świt...

W czwartek zaliczyliśmy wpadkę spóźnieniową na śniadanie (wspaniałomyślnie nam to wybaczono), najatrakcyjniejszy zaś był dla nas wieczór: Festyn u Wieśniaków. Uczestniczyliśmy w licznych konkursach; Idek,choć nie błysnął zbyt wielką sprawnością, otrzymał specjalne wyróżnienie za bohaterskie próby zjedzenia jabłka bez użycia rąk.

Zielona noc... Hm... Spędziliśmy ją twórczo. (...). Ostatni dzień naszej „zielonej szkoły” to krótkie rozrywkowe spotkanie namiotowe, (pogoda fatalna), pakowanie i powrót do domu.

W Warszawie na Dworcu Centralnym pojawiliśmy się o godzinie 20.50. Wycieczkę uważam za bardzo udaną. Wszyscy zżyliśmy się ze sobą i lepiej poznaliśmy. Mam także nadzieję, że nie sprawiliśmy większych kłopotów Paniom Urszuli i Lidii...

Alek Bilski, kl.I B